poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Dziś łososiowo! (oraz bardzo miło).



Dziś na miły początek dnia piękne róże o nazwie Księżna Diana.Tak,tak jest ku temu okazja!..Prawda,że piękne?Piękne i trwałe.Stosowne do okazji.



Zachwycające!


Pierwszy raz tym gatunkiem zostałam obdarowana.
Moja piękna różowo-łososiowa  Księżna Diana.




Niebylejaka okazja sprzyja do zjedzenia czegoś wykwintnego (nie,nie żaden homar,kawior czy inne wydumane danie).To po prostu łosoś .Kiedyś wyróżniany,dziś bardzo popularny, powszechnie goszczący na naszych stołach.Ale to ta właśnie rybka chodzi mi dziś po głowie.Może nieco w innej odsłonie.

Srebrne pazłotka wjeżdżają więc na stół . Na to dwa duże,surowe dzwonki z biedronki łososia(jak do rymu fajnie).Dzwonki podzieliłam na cztery by szybciej doszły(poza tym były naprawdę spore).Potem zioła(tymianek,listek bazylii),listek pietruszki,koperek,ząbek czosnku,czerwona cebulka,kapka wina,soku z cytryny,masła ,oliwy z oliwek,szczypta pieprzu i soli oczywiście.

Pazłotka zamykam i wrzucam na grill.Czekam 20-30 min.

Gotowe!

Pyszne!


Moje łososie doskonale pasowały do białego ,półwytrawnego Carlo Rossi oraz miłej atmosfery wyjątkowego dnia.


 P.S.poniżej moje róże po kilku dniach.prawda,że ładnie się zachowały?




Serdecznie pozdrawiam
Ania.

Related Articles

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Obsługiwane przez usługę Blogger.