poniedziałek, 28 września 2015

FALL IN LOVE WITH PARIS!

Paris,Paris...



Nic tak nas nie oderwie od codzienności jak wycieczka w jakieś nieznane miejsce.Najlepiej gdzieś do urokliwego miasta ,które roztacza cudowną atmosferę,częstuje dobrym winem i wyjątkowym otoczeniem.

Tak!Jestem tu!



Dziś Paryż jest cały mój!
Chłonę jego każdy  skwer,cudowne zabytki,niesamowite kamienice!



Dech w piersiach zapiera Opera Garnier!
Opera została zaprojektowana przez Charlesa  Garniera ok. 1860 r.Widownia opery mieści 2200 osób.

Opera jest jednym z najważniejszych zabytków we Francji.












To stąd pochodzi słynny  bohater powieści "Upiór w operze".Tu również na publiczność w
 1896 r.spadł wielki żyrandol,zabijając 1 osobę.

Mówią,że podróże kształcą- i to prawda!Nie wiedziałam np.,że na  tej wspaniałej operze  opierał się projekt  teatru im.Juliusza Słowackiego w Krakowie!

Architektura Paryża jest zachwycająca,wprost nie sposób się opanować by non stop nie robić zdjęć tym przepięknym budynkom!


Rue de Rivoli dawniej


i dziś
(niesamowite to życie, po nas kiedyś za 100 lat też ktoś tu tędy będzie przechodził-ot taka myśl się rodzi)

Paryż powoli kradnie moje serce.Wszystko jest tu piękne nawet zwykłe drzwi i fasady(każde jedne tutaj są takie a może jeszcze piękniejsze)!




Przed Katedrą  Notre Dame staję prawie na baczność.Budzi respekt i podziw!






A może by  teraz na wieżę Eiffla.Chyba każdy turysta chce zobaczyć tę osławioną budowlę!




No i hop!

Jesteśmy!
Ale najpierw na karuzelę!
Jaka śliczna !

Żarty!
Ale trochę humoru nie zawadzi jeśli mam zaraz podziwiać Paryż z lotu ptaka!
Nie,nie,nie mam odwagi.
Ta wieża to dla śmiałków!
To już prędzej przejadę się tym...


Również takie atrakcje nieopodal wieży Eiffla oferuje Paryż!

Jednak zadowolę się obejściem wieży dookoła.Narobię sobie zdjęć ,napatrzę się i też będzie super!




Trochę rozczarowały mnie te trawniki za płotem(w powietrzu czuć było nieprzyjemny zapach-chyba właśnie je nawozili).



No i mam ,co chciałam!Będzie pamiątka jak tra la la!



Paryż to jedno z najpiękniejszych miast na świecie!Naprawdę polecam każdemu!
Gorąco pozdrawiam!
Ania.
P.S.To na razie krótka migawka z mojego pobytu w Paryżu.Będzie tego więcej.Tyle emocji,zdjęć i niezapomnianych miejsc....Jeszcze przez kilka dni i postów będę się nimi z wami dzielić.Zapraszam jutro na kolejny spacer po Paryżu.

środa, 16 września 2015

Co robiłam w przedostatni weekend?


No właśnie!Gdzie mnie nogi poniosły?!

???

Na Starówce ciasno  i gwarno!Dawno już tak nie było!
Dni Chleba w natarciu!
Kto nie był,to zapraszam ze mną na krótką przechadzkę po starym mieście!

Przy takich bochnach zawsze muszę się zatrzymać ,od razu jem oczami!




Potem wyroby wileńskie kusiły niesamowitym zapachem!

My decydujemy się na surową, podwędzaną kiełbasę.
(Co prawda musiałam trzymać ją szczelnie zamkniętą w pojemniku,w lodówce, ale była rzeczywiście dobra.)


No i sery!
Próbujemy dwa,jeden ostry ,drugi łagodny.Wybieram górski,jest nieco delikatniejszy.
Wspaniały ,bogaty w smaku ser.




Prawda,że okazałe,te cuda?!
Do serka pasuje dobry trunek!Tu również udana degustacja.




I szybciutko na drugą stronę,bo tam kuszą obwarzanki.





Cudowne,biszkoptowe,miodowe i moje ulubione -klasyczne!
Mniam!Smak dziecięcych lat!

No nie , jak można nie spróbować takiej pięknej chałwy !


I frytek belgijskich bo nigdy takich nie jadłam a akurat budka stoi!
I chyba znowu zrobiłam się głodna.


No tak,cała ja -ziemniaki,ziemniaki i jeszcze raz ziemniaki.Kocham!


Czy jest ktoś kto uwielbia je tak samo jak ja?!


No i tak szybko stąd nie wyjdziemy kochanie!
Jestem najedzona ale muszę być także piękna!



P.S.poniżej nasze zdobycze z Dni Chleba,które wieczorem wylądowały na naszym stole. 


Jeśli przeczytaliście ten post,to dziękuję za miłą ze mną przechadzkę po starym mieście w Elblągu i życzę smacznego do kolacji (bo ślinka na pewno poleciała).

Serdecznie pozdrawiam.
Ania.

środa, 9 września 2015

Co na lunch,ale na słodko?!...czyli babki drożdżowe z malinami i sosem budyniowym!



Dziś nareszcie wróciło słońce!Jak dobrze!Można znowu   posiedzieć  na tarasie,wypić kawkę, podelektować deserem lub słodkim lunchem.Ach!

Dziś naszło mnie na ciasto drożdżowe tylko w nieco innym wydaniu.

Moje drożdżowe babki!



Poniżej moje babeczki jeszcze w formie-ostrożnie-(hot!)

Ale właśnie  na ciepło smakują najlepiej!


Przepis na moje babki:

Składniki na 8 sztuk

725 ml mleka,275 g mąki,1 jajko,1/2 kostki drożdży(21 g),75 g cukru +4 łyżki,25 g masła + 5 łyżek,2 łyżki migdałów,8 łyżeczek musu malinowego (lub jaki lubicie),1 op.cukru waniliowego,1 op.budyniu waniliowego,cukier puder do posypania,szczypta soli.

Do dzieła!
1. 100 ml mleka podgrzać.Dodać drożdże,mieszając rozpuścić.To wszystko dodajemy do przygotowanej miski z 275g mąki,1 jajko,75 g cukru,szczypta soli,25 g masła w płatkach.
wszystko wyrobić na gładką masę .Przykryć i odstawić na 45 min.w ciepłe miejsce.

2.Ciasto zagnieść na posypanym mąką blacie.następnie uformować wałek o średnicy ok.5-6 cm.Pokroić na 8 części.Każdą spłaszczyć na placek o śr, ok.10 cm.Na środek każdego placka nakładamy po 1 łyżeczce musu,zlepiamy jak pierogi i delikatnie uformować bułeczkę.Ułożyć miejscem sklejenia do spodu w formie.Przykryć i odstawić ponownie w ciepłe miejsce na 30 min.

3.125 ml mleka podgrzać z 2 łyżkami cukru.Dodać 5 łyżek masła i rozpuścić.Mieszanką polać bułeczki.Piec je w temp.200 C przez 25-30 min.

4.Sos waniliowy:

Z 500 ml mleka odlać troszkę i wymieszać z budyniem.Pozostałe mleko zagotować z 2 łyżkami cukru i cukrem waniliowym.Wlać rozrobiony budyń i mieszając ok.1 min.
Bułeczki podawać z w/wym. sosem.Posypać pudrem i migdałami.

Smacznego!


Słodko i w miłych okolicznościach przyrody 


pozdrawiam
Ania.

środa, 2 września 2015

Ostatni rejs motorówką!



Cóż,czas pożegnać naszą łódź,która nigdy nas nie zawiodła w drodze do nadmorskich miejscowości.
Szkoda,że to już ostatni raz.
Dziś płynąc z wiatrem powitam i pożegnam Kąty rybackie.


Trochę dziś pusto w porcie,chyba wszyscy wypłynęli by korzystać z pięknej niedzieli.




Łódź prawie gotowa, czekając na start korzystam z gorącej kąpieli słonecznej!


Lato trwaj!



Nasza łajba choć nieduża sprawdza się doskonale !Hej!Przygodo!
Wyruszamy!



Mijamy liczne szuwary,tu możemy trochę przeszkadzać tym ,którzy przyszli tu złowić coś na obiad.






Wypływamy na duży akwen,jest pięknie,nad nami cudne niebo.




I po kapeluszu!
Co tam,kapelusz !Nie ma nic lepszego w upały jak pruć łodzią i czuć wiatr we włosach!
Ale fajnie!
Aż szkoda że to ostatni raz w tym sezonie!



W końcu docieramy do Kątów.Płynie się tu jednak trochę dłużej niż np.do Krynicy Morskiej.
Mijamy pobliskie nieco już opustoszałe bary chcąc dotrzeć do miejsca gdzie można się zrelaksować i coś zjeść .

Trafiamy na nowy hotel z miłą obsługą,dobrą restauracją i spa.
Jest to pierwszy hotel czterogwiazdkowy na Mierzei Wiślanej.Wyjątkowa lokalizacja regionu została doceniona przez National Geographic oraz The World Geography.




Jedzenie bardzo mi smakowało może tylko deser mnie nie zachwycił.





Choć trudno opuszczać tak miłe miejce (bardzo miła Pani kelnerka,hotel czyściutki i przyjazny),
w końcu trzeba wracać .I chociaż nie pada,bo deszcz trochę zwiastowała nam pogoda,to zmierzch zapada szybciej niż byśmy tego chcieli.
Pośpiesznie wracamy więc z powrotem by na dobre pożegnać naszą przygodę z motorówką.


Serdecznie,wciąż letnio pozdrawiam

Ania.
Obsługiwane przez usługę Blogger.