sobota, 10 października 2015
Jesienne aranżacje. Na dobry humor!
Ach!Kiedy to lato minęło!W ciepłym słonku można było wygrzewać się na leżaczku!
I przegryzając słodkie czereśnie w błogostanie trwać!
I te cudowne grille i posiadówki na tarasie!
Lecz nie poddajemy się tak szybko!Nie musi być jeszcze ponuro i smutno!
Aby umilić sobie ten jesienny czas uderzamy w dekoracje.Wciąż hojność sadu i ogrodu pozwoli nam cieszyć się nową porą roku.Radości i uroku dodadzą na pewno kwiaty,owoce,jesienne aranżacje.
Jesienną porą
pozdrawiam
Ania.
czwartek, 1 października 2015
Ostatnia pocztówka z Paryża!
Jeszcze kilka słów....
Jak wiecie uwielbiam poznawać nowe kawiarnie,restauracje-w Paryżu codziennie siadaliśmy w różnych.Przed wyjazdem przeczytałam gdzieś ,że warto odwiedzić restaurację Le Bouillon Chartier,-że historyczna ,inna i dobre jedzenie.
Restauracja nie była daleko, postanowiłam więc zaspokoić ciekawość i odwiedzić to legendarne miejsce.
Ach! Zaraz wchodzimy!
Jako,że kolejka do restauracji była aż do ulicy to spodziewałam się tu dostać jakieś dobre jedzenie.Może nie wykwintne bo to już wiedziałam wcześniej, ale po prostu dobre.
???
No tak.Czas rzeczywiście się tu zatrzymał 100 lat temu.Restauracja stara.Legendarna,prosta jadłodajnia dla paryskich robotników(sala mieści ok.300 osób).I taką pozostała.
Nie ma tu paragonów .Rachunek spisany na papierze.
Wystrój oddaje klimat dawnych lat.I tylko dlatego warto tam wejść,bo jedzenie niestety podłe.
Ale walą tu tłumy!
Podobno dobra jest kaczka(ja nie jadłam ,bo w ogóle nie jem ptactwa).Za to mąż zamówił stek paskudny.
Stek w niczym nie przypominał steka.Był podany w sekundę więc po prostu podgrzany.
Mojego dania nawet nie pokazuję bo naprawdę nie warto.
Kelnerzy w brudnych fartuchach,straszny ruch,gwar więc szybko stamtąd uciekliśmy.
(Miejsce rzeczywiście nietypowe,ale smacznie i spokojnie to tu raczej nie jest)
....
Na kawie lądujemy w zupełnie innym miejscu.Cichym i przytulnym.W małej skromnej knajpce zjedliśmy smaczną pizzę i mogliśmy spokojnie porozmawiać.
No skoro,bywała tu Sophia Loren,to i nam jest dobrze.
...
Potem jeszcze cudowne wyciszenie w ogrodach Luwru....
No i cóż...Czas do domu.
Oczywiście w Paryżu widziałam jeszcze kilka ciekawych miejsc ale to już zostawiam dla siebie...
Podsumowując nasz wyjazd stwierdzam,że aby zwiedzić Paryż i dobrze poczuć jego smak nie wystarczy tydzień ,więc na pewno tu wrócę.Jeszcze tyle mam do odkrycia.
Gorąco pozdrawiam!
Ania.
środa, 30 września 2015
Zakupy i moda w Paryżu!
Zanim udacie się na zakupy do miasta - Paryż, od razu powiem-jest niestety drogo.
Ceny w sklepach są zawrotne.Zwłaszcza w Galerii Lafayette.Mimo to warto tam pójść choćby tylko popatrzeć, bo galeria jest po prostu obłędna.
Nigdy w życiu nie widziałam tak dużego i ślicznego sklepu z kobiecymi fatałaszkami.Każda z nas kocha modę -wiadomo ,więc po prostu trzeba tam wejść.!
Widok jest powalający!
Jak widać wszędzie znane marki,mnóstwo ludzi zwłaszcza turystów z Chin(szok!całe autobusy z Chin stały przed galerią).
Pokonując piętra galerii szczęka opadała mi coraz bardziej na dół-zwłaszcza ze względu na ceny!
Za to krajobraz bajkowy!
Po całym tym zwiedzaniu,żeby choć trochę pocieszyć kobiecą, zbolałą duszę wybieram 1 kobiecy gadżet,który mam nadzieję posłuży mi na dłużej.
Czarny klasyk pasuje do większości rzeczy,skórka mięciutka,jestem zadowolona.
A oto moje pocieszenie:
Torebka Michael Kors
Myślę,że będzie pasować praktycznie do wszystkiego.
Poza torebką kupiłam jeszcze ,ale już gdzie indziej zgrabną, granatową kurteczkę Tommiego Hilfigera i okulary Michaela Korsa(okulary o dziwo udało mi się kupić o 200 zł taniej niż w Polsce-akurat była przecena-jakby specjalnie dla mnie bo czaiłam się u nas na nie od jakiegoś czasu).
Rewelacja!Miałam farta!
A oto moje ubranko uwiecznione na tle Wieży Eiffla.
Hm..czegoś mi tu jeszcze brakuje..?
Paryż to stolica mody(no może na równi z Mediolanem),żeby więc dodać sobie elegancji i poczuć się jak prawdziwa Paryżanka lecę po kapelusz!(a poza tym jak wiecie kocham kapelusze)
A jaki jest sekret stylu Paryżanek?
To zwyczajna prostota .Na ulicach króluje czerń,proste płaszcze,trencze,peleryny-Ot!Zgrabna klasyka!No i oczywiście czerwona szminka!
(szminki jeszcze nie nabyłam,ale jutro kolejny przystanek więc na pewno wejdę w posiadanie pomadki w jakimś kuszącym odcieniu czerwieni... )
P.S.Jutro kolejna porcja emocji.Gorąco pozdrawiam!
Ania.
wtorek, 29 września 2015
Jak miło spędzałam czas w Paryżu!
Paris...,Paris...
Paryż zachwyca nie tylko architekturą ale też mnogością restauracji,kawiarni,barów.Są to bardzo popularne w Paryżu brasserie.Są dosłownie wszędzie.Nigdy w życiu tylu nie widziałam!
Praktycznie po kilka razy dziennie przysiadaliśmy w nich by coś zjeść,zrelaksować się przy lampce wina lub piwa.Piwo Lefte bardzo przypadło nam do gustu.Było delikatne i o lekkim posmaku gożdzików.(nie wierzę,że to mówię ale naprawdę było pyszne).
Zresztą tu na Montmartre jest wyjątkowa atmosfera.Tu wszystko się zaczęło.Tu można poczuć klimat starego Paryża.W romantyczny nastrój wprawiła nas stara kataryniarka i młoda para,która dopiero co przysięgała sobie miłość...
Znakiem rozpoznawczym Montmartreu jest jego wizytówka bazylika Sacre-Coeur.
Wspaniała bazylika Najświętszego Serca Jezusowego została wzniesiona jako symbol narodowego pojednania i nadziei.
Niezwykły widok prawda?!
Chyba znów czas na kawę i coś naprawdę słodkiego!
Wprost bajeczną Pawłową jadłam w miłej restauracji koło Placu Inwalidów .
Niestety było tam w przeciwieństwie do ciągle odwiedzanych przez nas braserii dość drogo.Ale co tam!W końcu pierwszy raz jestem w Paryżu!
Tak,tak żyrandol składa się z kul armatnich a przy ścianie stoją lufy armat.
Przyznacie,że ciekawie?!
????
Zrobiło się tak słodko ale słodkości dla mnie nigdy dość więc kupuję na drogę francuskie makaroniki(nie wiem skąd ta nazwa przecież zupełnie nie przypominają makaronu ani nawet małego makaroniku).Wszystkie były bardzo dobre oprócz truskawkowych.
Ze słodkości polecam też słodkie naleśniki z nutellą lub marmoladą kupowane wprost z ulicy.
Są pyszne!
Ach!Można tak bez końca włóczyć się po Paryżu!
Na dziś wystarczy .Jutro kolejny przystanek i kolejna relacja z tak urokliwego miasta!
Gorąco pozdrawiam!
Ania.
Obsługiwane przez usługę Blogger.



































































